Rzecz o malowanych pazurkach...

"Lubi drinki z palemką i malować paznokcie" oto kandydatka numer 2...

nie to nie o mnie - to cytat ze Szreka....ja tylko lubię malować paznokcie :)

Nie znoszę monotonii, duszę się w niej...Wokół mnie musi być kolorowo, choćbym w środku czuła się nie wiem jak szaro...Codziennym kolorowym akcentem są malowane paznokcie pieszczotliwie zwane pazurkami. Pazury maluję odkąd pamiętam. Mój "rekord"ilości lakierów wynosił około 100 sztuk. Teraz ilość zmniejszyła się do około 30 sztuk. Wypróbowałam różniste lakiery - od tych piekielnie drogich do tych zupełnie tanich. Ale od jakiś 3 lat ukochałam sobie jedną markę kolorowanek. Rimmel.
Dla mnie najlepsze lakiery pod słońcem. Są to lakiery, które nie odpryskują, a jedynie "wycierają się". Pomalowanie paznokci 2 warstwami zapewnia ich trwałość na 3-4 dni. Jako podkład i utwardzacz stosuję markę Eveline "8 w 1" lub "paznokcie jak diament" polecone przez moją krakowską Olę. Wprawdzie Rimmel ma ubogą paletę kolorów, ale jest w czym wybierać. Koszt za jedną buteleczkę ok. 20 zł (w promocji spotkałam za 9,49 zł). Lakiery mają cudowny płaski i szeroki pędzelek, który zapewnia szybkie i dokładnie pokrycie płytki paznokcia. Czasem, jeśli już zdarza mi się malować pazury innym lakierem, to i tak używam pędzla rimmelowskiego.

Tak więc babeczki zachęcam do wypróbowania Rimmela Lycra Pro.

















Komentarze

  1. Oooo teraz to może i zakupie Rimelki :P Bo jakoś do tej pory nie miałam chęci żeby je zakupić.
    Ja w tej chwili testuje Mybelline Forever Strong Pro - na paznokciach mam od 3 dni i tak samo się ścierają, nie odpryskują. Zobaczymy jak będzie dalej. Czy sprawdzi się to co zapewnia producent.

    A odżywki z Eveline są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

dziękuję za dodanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

"fejsbukowi /wirtualni/ przyjaciele"

...koniec roku...