Mikoszewo - Bałtyk zimą

Nigdy nie lubiłam Bałtyku zimą, stroniłam od niego. 
Po raz pierwszy przełamałam się i powędrowałam chwilę brzegiem morza...aż do ujścia Wisły. Byłam tu pierwszy raz. Fajna plaża w Mikoszewie, zero ludzi, bo wiatr i deszcz, ale dzięki temu można pooddychać prawdziwym morzem i ma się je prawie tylko dla siebie (no nie licząc współtowarzyszy). Fotki, tylko komórkowe, bo...zapomniałam zabrać aparatu z samochodu, a samochód został w Szczytnie. 
Zapraszam na króciutką wycieczkę :)

oczywiście, musiałam zatrzymać się przy każdej kłodzie,,,czyżby to te, które ostatnio są mi nieustanie kładzione pod nogi?



Najbardziej kiczowaty obrazek, który można narysować na plaży - znaczy najwięcej a zarazem nic.

Po lewej mamy Wisłę
w oddali morze robi łachy z piasku
W tym miejscu wszystko się kończy i wszystko zaczyna. Kończy Wisła (po lewej) a zaczyna Bałtyk (po prawej)

Zastanawiam się, kto / co ustawia na plaży takie formy :)
Im bliżej Wisły, tym wiało jakby mniej.

Na plaży, prócz kijków, muszli niestety walają się foliowe woreczki, wszelkiej maści torby, papiery....

Widok od strony Mikoszewa.


A tu rosochate drzewo niczym w Galindii naszej mazurskiej.

Mogłabym tam łazić godzinami...

na falochronie :)


Wrócę tam :)


Komentarze

Prześlij komentarz

dziękuję za dodanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

...koniec roku...

Moja "adoptka"