Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Bliskie spotkania

Obraz
Zwykle nie planuję co będę fotografować, bo spontaniczne zdjęcia wychodzą najlepiej. Tym razem jednak miałyśmy focić z Gabrysią pole zawilców nad jeziorem. Wyjechałyśmy z domu  po deszczu, ale w promieniach pięknego słońca - idealne warunki do bokeh. Jednak 10 minut później złapała nas wichura i ulewa w środku lasu. Wybrałam najbardziej bezpieczne miejsce na polanie, żeby przeczekać deszcz i grad. Zatrzymałam się, a Gaba odzywa się: "ciociu! tam coś na łące się rusza. Zobacz." Jednak sześcioletnie oczy widzą dużo więcej :)
Zobaczyłam.  Takie niecodzienne spotkanie.  Wilk we własnej osobie.  W miejscu, które znam od wielu lat jak własną kieszeń nie spodziewałam się takiego gościa. Chodził po łące dwa, może trzy metry ode mnie. Chyba wystraszony nagłym opadem gradu i porywistym wiatrem. Nie zwracał na nas uwagi. Zrobiłam zdjęcia, nagrałam filmik. A on spokojnie po jakiś pięciu minutach odszedł w chaszcze.  Wróciłam na drugi dzień, bo nurtowało mnie czemu wyszedł na łąkę w środku dn…

Zielono mi....

Obraz
Zaczynają się bajkowe plenery....deszcz, słońce i soczysta zieleń....popatrzcie sami - las i łąka :)


Po co nam wspomnienia?

Obraz
Po co nam wspomnienia? I kalendarze? Ano po to, że pamięć ludzka jest zawodna. Po to, żeby przypomnieć, że równo rok temu było tak jak na zdjęciach, a czas spędzony w Alpach był jednym z najlepszych dni pod słońcem. Wszystko było idealne. No może poza jednym przedpołudniem, kiedy to pogoda postanowiła uraczyć nas deszczem. Ale w deszczu.................nie ma nudy, bo są inne zajęcia  :) A poza tym moja ukochana kawa, kawa i kawa. I croissanty. I makaroniki. I mega słodkie ptysie. I tarta cytrynowa - wszystko co kocham. 
Tak było i żadne steki kłamstw, historie nie z tej ziemi, wymyślane naprędce opowieści i zaklinanie rzeczywistości nie zmienią historii. Choćby jeden z drugim uparli się, że jest inaczej. Dobrze jest znać prawdę i śmiać się, słysząc teraz wydumane, nieprawdziwe historyjki. Prawda jest tylko jedna. Znamy ją. I nikt nam jej nie zabierze. 

A teraz zapraszam w alpejski świat. Mój świat.


A tymczasem w grodzie Kraka...

Obraz
W Krakowie same dobre wieści. Tylko się cieszyć.
Wprawdzie pogoda nie rozpieszcza i już pierwszego dnia pożałowałam, że kurtka zimowa została w domu, to sytuację uratowała bluza funkcyjna. Gdyby nie ona! I zaprawa w mazurskich wycieczkach....Ale była i ...Kraków złażony po raz setny.
Za każdym razem odkrywam "nowe". Chociaż do ogrodu botanicznego nadal nie dotarłam, a mam do niego zaledwie pół ulicy (i nie jest to dłuuuuuga Grzegórzecka). Jest jak zwykle magicznie, pogoda do pikuś. A może już ja usmogowana na maksa widzę Kraków w różowych barwach?????


Chwile zebrane z dwóch tygodni :)

Obraz
Życie gna, dlatego trzeba się nauczyć dostrzegać piękne szczególiki wokół.
Dziś u mnie maluteńki wycinek obrazków zebranych moim okiem z dwóch ostatnich tygodni

.