Bliskie spotkania

Zwykle nie planuję co będę fotografować, bo spontaniczne zdjęcia wychodzą najlepiej. Tym razem jednak miałyśmy focić z Gabrysią pole zawilców nad jeziorem. Wyjechałyśmy z domu  po deszczu, ale w promieniach pięknego słońca - idealne warunki do bokeh. Jednak 10 minut później złapała nas wichura i ulewa w środku lasu. Wybrałam najbardziej bezpieczne miejsce na polanie, żeby przeczekać deszcz i grad. Zatrzymałam się, a Gaba odzywa się: "ciociu! tam coś na łące się rusza. Zobacz." Jednak sześcioletnie oczy widzą dużo więcej :)
Zobaczyłam. 
Takie niecodzienne spotkanie. 
Wilk we własnej osobie. 
W miejscu, które znam od wielu lat jak własną kieszeń nie spodziewałam się takiego gościa. Chodził po łące dwa, może trzy metry ode mnie. Chyba wystraszony nagłym opadem gradu i porywistym wiatrem. Nie zwracał na nas uwagi. Zrobiłam zdjęcia, nagrałam filmik. A on spokojnie po jakiś pięciu minutach odszedł w chaszcze. 
Wróciłam na drugi dzień, bo nurtowało mnie czemu wyszedł na łąkę w środku dnia. Myślę, że wystraszyli go drwale, którzy przygotowują las do wyrębu. Ale dzięki temu mam niezapomniane wrażenia no i zdjęcia oczywiście.
Zobaczcie sami:


Najprawdopodobniej zeszłoroczny młodziak. Wychudzony. Ale pozował pięknie.

Wiem już co znaczy "patrzeć wilkiem"
  A potem był czas na zawilce.

Komentarze

  1. Na wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie. Gratulacje!
    W.D. (primo voto Marabut)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

dziękuję za dodanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

"fejsbukowi /wirtualni/ przyjaciele"

...koniec roku...