Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2016

Piszemy książkę z Magdaleną Kordel

Obraz
Kochani! to już kolejna edycja - piszemy książkę z Magdą Kordel
Jeśli ktoś ma ochotę i czuje się na siłach to zapraszamy :)

Magda Kordel to autorka serii o Malowniczem oraz wielu innych książek, prywatnie zaś moja serdeczna koleżanka. A dodam jeszcze, że tomiki napisane wraz z czytelnikami cieszą się dużym powodzeniem :)
Macie czas do 31 października 2016 roku (do północy).



Jedno popołudnie na chabrowo :)

Obraz
Idziemy szukać maków....albo chabrów :)





Crusher na upalne dni

Obraz
W końcu i do nas przyszły afrykańskie upały. A na upały wiadomo najlepsze są  zimne napoje.  Dziś zostawiam wam szybki przepis na crushera.
Potrzebujemy:
0,5 litra lodów waniliowych (lub innych, które akurat są pod ręką)
2 szklanki zimnego mleka
1 łyżkę cukru trzcinowego
Pół puszki mleka kokosowego
Świeże listki mięty

Wszystkie składniki wkładamy do kielicha blendera i blendujemy do czasu skruszenia lodu. Z podanych składników wyszły mi 4 szklanki crushera.





RoveroveLove

Obraz
Po 3 długich tygodniach przymusowego postu od roweru wracam do gry. Ręka wprawdzie nadal boli, ale endomondo domaga się osiągnięcia celu czerwcowego. Nie dobije 400 km, bo już nie mam czasu, ale może chociaż trochę nadgonię.





Florencja - zapowiedź (Toskania cz.VIII)

Obraz
Ostatnio cierpię na jakiś chroniczny brak czasu, ale wiadomo - czerwiec zawsze jest u mnie miesiącem tysiąca imprez. Myślę, że jeszcze mniej więcej tydzień będę nieczasowa. A potem pokażę Wam piękną Florencję, chociaż jej nazwy próżno szukać - szybciej znajdziecie Firenze. Będzie to wycieczka zupełnie subiektywna, w deszczu, inna od innych. Nie mam wprawdzie jeszcze pomysłu, jak ją podzielić, żeby potem złożyć w logiczną całość...ale pewnie coś wymyślę.
A teraz króciótka zapowiedź.




Radda in Chianti czyli takich widoków nie ma w Toskanii ( Toskania cz.VII)

Obraz
Moja koleżanka Rita, oprowadzając nas po toskańskich cudach, opowiedziała anegdotkę dotyczącą Raddy in Chianti. Pewna pani (a jak wiadomo jest nas około 40 milionów polskich ekspertów od wszystkiego - zaczynając od szczepionek na euro kończąc), która była pewnie z raz w Toskanii, po obejrzeniu jednego z widoków, które zaraz wrzucę stwierdziła kategorycznie: TAKICH WIDOKÓW NIE MA W TOSKANII!!!! NAJSZYBCIEJ ZNAJDZIEMY TAKIE W ALPACH!!!!!!! Rita, która od lat mieszka w Toskanii tylko pokręciła głową, ale dzięki temu - mogłam zobaczyć "Alpy toskańskie" - taki żart. 
Radda in Chianti jest maleńka, ale widok na doliny, który rozciaga się z każdego miejsca w miasteczku, zapiera dech w piersiach!

Zobaczcie....czyż te wzgórza Chianti to nie bajka?

Radda in Chianti ( część VI)

Obraz
Kolejna odsłona Toskanii czyli Radda in Chianti.. Piękne malutkie kamienne miasteczko z jeszcze piękniejszym tarasem widokowym na wzgórza. Wpis znów muszę podzielić na dwa, żeby nie zarzucić was zdjęciami. Na pierwszy ogień pójdzie miasto. Zobaczcie sami:


Co łączy rzeźnika i Boską komedię czyli Panzano część II (Toskania część V)

Obraz
Jestem fanką podróży kulinarnych i dobrego jedzenia. Kiedyś na Travel Planet oglądałam program, w którym pewien włoski rzeźnik wymachując nożem, recytował "Boską Komedię" Dantego. Pomyślałam wtedy, że to musi być fajny facet i że super byłoby go kiedyś spotkać. Później przez zupełny przypadek oglądając "Bez rezerwacji" Antoniego Bourdaina  znów trafiłam na wesołego rzeźnika, a na dodatek okazało się, że to znajomy Małgosi Buttitty (autorki bloga Fryty Rity) u której byłam w Toskanii. 


I cóż...nawet w najśmielszych snach nie myślałam, że będę kiedyś w Panzano, a że poznam Dario, to już w ogóle :)  Pewnego wtorkowego popołudnia z Małgosią pojechałyśmy do Panzano. I akurat traf chciał, że Dario był na miejscu. Nawet nie umiem opisać atmosfery, która tam panuje. Lampka wina (w rzeźni!!!!!), próbowanie wspaniałego smalcu i finocchione, pamiątkowe foty i upominek od Daria. Lepszego zbiegu okoliczności nie mogłam sobie wyobrazić. Aha! Nikt nie miał problemu, że w rzeźni był…

Panzano ( Toskania cz. IV)

Obraz
Dziś wycieczka fotograficzna po Panzano. Podzieliłam ją na dwie części. Dzisiejsza będzie poświęcona temu co wokół, a następna - Dario Cecchini'emu, chyba najbardziej znanemu rzeźnikowi we Włoszech. A może i w całej Europie.

Panzano leży na wzgórzu (507 m npm), było zamieszkane już w czasie Etrusków (nawet w VII wieku pne!!!). Możemy o nim poczytać w Wikipedii
Z Panzano związana była Oriana Fallaci - pisarka. Choć mi bardziej kojarzy się z "boskim Dario" :)

A teraz pooglądajcie zdjęcia.

Badia a Montemuro (Toskania cz.III)

Obraz
Dziś krótka wycieczka po małej wiosce Badia a Montemuro (zamiennie zwana Badiaccia a Montemuro). Jest częścią gminy Radda in Chianti. Leży na zboczach Mount Saint Michele (706 m npm). Najważniejszym miejscem jest jednonawowy kościół Świętego Piotra. Tu można poczytać o Badii a Montemuro.

Mnie najbardziej urzekły oczywiście kamienne domy, plątanina uliczek i włoski spokój. 
Zobaczcie sami jak tam jest:


Toskania (cz. II) - targ w Figline Valdarno

Obraz
Kolejna odsłona Toskanii- targ w Figline Valdarno. 

Rankiem we wtorek (no załóżmy, że to był ranek) pojechałyśmy na targ do pobliskiego miasteczka Figline. Większość centrów miast i miasteczek było kiedyś ogrodzone wysokim murem. W Figline również jest taki mur. Za murem, w plątaninie wąskich, uroczych  uliczek naszym oczom ukazał się włoski targ. Czego na nim nie było...owoce, warzywa, sery, szynki (całe świniaki też!), wina, miody, buty, obrusy, ciuchy i....mnóstwo ludzi. Widziałam już podobne targi w Niemczech, Francji, Szwajcarii i Szkocji, ale ten włoski był wyjątkowy. Gwar, śmiech, rozmowy. Nikt nie śpieszył się. Każdy miał chwilę, by porozmawiać z drugim człowiekiem. A jeśli już szłaś z psem, to taka uprzejma wymiana zdań była obowiązkowa. Uśmiechy, życzliwe pozdrowienia. Zresztą zobaczcie sami, ale ostrzegam, że zdjęć pomimo wywalenia jakiś 2/3 i tak jest ogrom!



Toskania (Część I) - Greve in Chianti, Radda in Chianti

Obraz
Toskania - marzenie wielu fotografujących...Dane mi było zobaczyć na własne oczy.
To miejsce do zakochania.I do odwiedzenia na nowo. Zdjęcia nie oddają nawet jednego procenta tego, co chłoną oczy.
Jechałam z nastawieniem, że zobaczę poranne mgły, piękne wschody i zachody słońca. Toskania czerwcowo przywitała mnie zimnem, deszczem i zerowym światłem. Nie zobaczyłam ani jednego magicznego wschodu słońca, zachód wychwyciłam jeden. Ale pomimo wszystko jest PIĘKNA. Wrócę tam kiedyś. Na pewno. Uzbrojona w trzecie oko, żeby pokazać i innym jej urok. Po wycieczce zostało mi tylko zwrócić teleobiektyw do naprawy, bo kompletnie się rozjechał...ale takie starty, to nie starty. Toskania zostaje w sercu i duszy.
Dziś tylko maleńka zajawka tego, co mam na karcie pamięci :)
zapraszam.