Florencja cz.II (Toskania kolejna)

Zanim pokażę wam urocze florenckie uliczki skąpane w deszczu, pomęczę was jeszcze trochę kolorowymi straganami. Oczywiście, że to one przyciągają rzesze turystów. Nie łudźmy się - włoskich wyrobów tam jak na lekarstwo, a pamiątki raczej z Chin sprowadzane, ale liczy się klimat. A na stoiskach  wszystko od magnesów, przez długopisy, zakładki do książek, torby, apaszki po piękne florenckie wyroby z gliny. I co ciekawe - magnesy są TAŃSZE niż u nas w Polsce. Średnio magnes z miastem kosztuje 1-1,5 Euro, u nas 2,30 Euro. Sprzedawcy na stoiskach najczęściej ciemnoskórzy, ale na spokojnie dogadacie się z nimi po angielsku. Oczywiście po 3 dniach zwiedzania bardzo wkurzali mnie natarczywi panowie sprzedający parasolki i kije do selfie, ale jakoś przeżyłam tą natarczywość. 

To co podoba mi się we Włoszech - uśmiech, pogoda ducha, nieśpieszność. Chociaż moja koleżanka wróciła właśnie z wycieczki do Florencji i stwierdziła, że Włosi są opryskliwi. Serio nie wiem skąd taka ocena. Niczego takiego nie zauważyłam. Ale może coś jest na rzeczy...

A teraz zapraszam na wycieczkę po straganach. 


Przepiękne gliniaki

wszechobecny Pinokio




Komentarze

Prześlij komentarz

dziękuję za dodanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

"fejsbukowi /wirtualni/ przyjaciele"

...koniec roku...