"fejsbukowi /wirtualni/ przyjaciele"

Tekst jest uniwersalny - osoba może być nią lub nim (*niepotrzebne skreślić)

A pamiętasz???

kiedy godzinami wysłuchiwałem/am*  twoich zwierzeń:

w sieci
o mężu, który cię nie kocha, zdradza, zostawił? 
o żonie, która cię nie rozumie, zdradza, zostawiła? 
o tym, że szef jest zły? 
że kochanek/ka cię zawiódł/a?
że dziewczyna/chłopak jest nie taki jakiego sobie wymarzyłeś/aś?
że dzieci, to nie tylko radość ale też wielka praca?
że koleżanka nie ma dla ciebie czasu ale spotyka się z innymi koleżankami?
etc.
etc.

Wiesz ile godzin przesiedziałam/em po drugiej stronie monitora trzymając cię wirtualnie za rękę, bo świat dał ci kopa? wiesz ile siebie poświęciłam/em w tym czasie? 

Zawsze na posterunku, zawsze gotów/owa na pomoc, na pocieszenie, na dobre słowo....bo karma wraca...ta dobra i ta zła też.

Czy pamiętasz........

kiedy sam/a potrzebowałem/am słów otuchy, bo życie i mnie w końcu kopnęło w tyłek, ty nagle nie miałeś/aś czasu (lub ochoty) na wysłuchiwanie moich zwierzeń?

Próbowałem/am raz, drugi mówić do ciebie, bo naiwnie myślałem/am, że ty, tak jak wcześniej ja wysłuchasz mnie i powiesz- stary/a jeszcze będzie przepięknie. Bo ja zawsze pytałem/am pierwszy co u ciebie słychać, czy już się wyprostowały sprawy, czy nie potrzebujesz pomocy. Nie usłyszałem/am tego od ciebie. Nie byłeś/aś zainteresowany/a tym co u mnie. 
Ale wiesz co??? Przekonałem/am się za to, że nie mogę na ciebie liczyć. 

Postanowiłem/am nie skarżyć się więcej. Zamknęłam/em się w swojej skorupie. Ciasno. Nie dopuszczam już do swojego życia fejsbukowych znajomych. 

Świat wirtualny wcześniej czy później weryfikuje prawdziwość ludzi. Nie możesz dłużej kłamać - osoba po drugiej stronie monitora, jeśli jest dobrym obserwatorem, zobaczy kiedy kłamiesz, poczuje twoją hipokryzję, płytkość relacji, pseudoprzyjaźń. Przyjaciele ze świata wirtualnego nie zamienią z tobą słowa w świecie realnym - nie znają cię na ulicy, nie wypiją kawy, nie zapytają co słychać. Oczywiście są wyjątki. Nieliczne jak ja i ty, jeśli faktycznie jesteś moim prawdziwym przyjacielem. Wyjątki te czują mocniej, bardziej, więcej...niestety i dostają od życia więcej, mocniej, bardziej - najczęściej złego. 

_________________________________________________________________________________


Każde ze słów i sytuacji mogły się wydarzyć (i najczęściej wydarzyły) naprawdę. 
To możesz być ty i ty. 
Może jesteś to ty i ty też. 
A może jestem to ja.
_________________________________________________________________________________


A tekst powstał po 7 latach obserwacji ludzi na fejsbuku. Przyjaźni i pseudoprzyjaźni. Znajomości i nieznajomości. Zupełnie subiektywny. Opowiedziany słowami innych i moimi.

PS. ale i tu, jak to w życiu bywa, spotkałam i w życiu wirtualnym prawdziwych przyjaciół ( z większością poznałam się w realu, pomimo często dzielących nas setek lub tysięcy kilometrów). 
Nie będę Was wymieniać z imienia i nazwiska - Wy wiecie, że prawdziwi przyjaciele- to o Was.


Komentarze

  1. Bo to friendsy... nic wspólnego z przyjaciele i tyle :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację - szczególnie ci, którzy krzyczą najgłośniej "publicznie", że są twoimi przyjaciółmi :)

      Usuń
  2. Jestem choć każdego dnia gonię czas a on nie chce dać mi więcej siebie. Jestem choć może tego nie dostrzegasz. A jeśli ja nie widzę, że mnie potrzebujesz, wal pięściami w moje drzwi tak, jak ja walę po chamsku w Twoje. Wstyd mi, że nie mam czasu dla przyjaciół...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o miłość i przyjaźń nie można żebrać....
      jeśli jest to jest, jeśli jej nie ma to na próżno pukać do jakichkolwiek drzwi :)

      Doceniam to i tych, których mam <3

      Usuń
    2. To nie żebranie, to naturalna rzecz. Człowiek nie zawsze dostrzega, że ktoś potrzebuje pomocy czy rozmowy gdy zawalony jest troskami codzienności.

      Usuń
    3. znasz mnie - ja akurat nie lubię się skarżyć ;)

      Usuń
    4. Wiem ale ja lubię się tłumaczyć gdy mam wyrzuty sumienia. A w tym temacie mam. I te wyrzuty nie dotyczą tylko Ciebie... Jesteś dla mnie ważna. Ale wiesz o tym przecież.

      Usuń
  3. Macie obie rację! Friend to absolutnie NIE przyjaciel,co by tam słownik nie gadał! Aby takowym być rzeczywiście jest potrzebna beczka solonych śledzi!!!
    Dochtórka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czasem i beczka śledzi nie pomoże ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

dziękuję za dodanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

...koniec roku...

Moja "adoptka"